Masowe stosowanie antybiotyków u zwierząt – super oporne bakterie dla nas!

 

Po opublikowaniu na fanpage Turn Fit linku do materiałów prasowych, opisujących wyniki kontroli NIK przeprowadzonej w hodowlach zwierząt w województwie lubuskim, wywiązała się duża dyskusja. Temat wzbudził Państwa zainteresowanie. Jeden z wpisów sugerował, iż problem nie jest wcale duży. Na spotkaniu, które zorganizowano po publikacji wyników kontroli NIK wszyscy zainteresowani (głównie przedstawiciele stowarzyszeń hodowców) stwierdzili, że może sprawa nie jest bardzo poważna, ale należy dołożyć wszelkich starań, aby kontrolować wskazania do stosowania antybiotyków u zwierząt.

Czy poczuli się już Państwo spokojni i bezpieczni? Ja nie. I dlatego postanowiłem przybliżyć w sposób bardziej szczegółowy wyniki i wnioski tej kontroli oraz napisać kilka zdań jakie są konsekwencje tolerowania takiego stanu rzeczy dla zdrowia publicznego.

Prosto z dokumentu źródłowego

Dlaczego prowadzone są tego typu kontrole?

Oto cytat z raportu:

Badania wskazują, że nawet małe dawki antybiotyków przyjmowane z żywnością przez dłuższy czas mogą przyczyniać się do powstawania w organizmie ludzkim lekoopornych szczepów bakteryjnych. Skutkiem przyjmowania antybiotyków może być także  zwiększone ryzyko występowania np. reakcji alergicznych.

NIK przed kontrolą ogólnopolską jako mniejszą próbę wybrała województwo lubuskie:

Cytat z raportu:

Ustalenia kontroli (kontrolę przeprowadzoną w woj. lubuskim NIK traktuje jako wstęp do kontroli ogólnopolskiej) wskazują, że aktualnie obowiązujący model nadzoru nad wykorzystaniem antybiotyków w produkcji zwierzęcej w Polsce jest nieskuteczny i nieefektywny. A skala i waga stwierdzonych nieprawidłowości i niedociągnięć jest tak duża, że uprawnia to NIK do stwierdzenia, że urzędowy obraz wykorzystywania antybiotyków w hodowlach zwierząt może nie oddawać rzeczywistości.

Czy mamy właściwe organy do kontrolowania tego zagadnienia?

Cytat z raportu:

Sprawujące nadzór nad wykorzystywaniem antybiotyków w produkcji zwierzęcej organy skontrolowanych inspekcji, na ogół zgodnie z obowiązującymi planami i wymogami formalnymi wykonywały swoje obowiązki. Jednak w ocenie NIK wszystkie ich działania, prowadzone kontrole i badania monitoringowe, choć formalnie zgodne z przepisami, nie pozwalały rzetelnie ocenić zasadności i prawidłowości stosowania antybiotyków przez hodowców. Nie gwarantowały one także ochrony konsumentów przed skutkami nieprawidłowego stosowania antybiotyków w produkcji mięsa przeznaczonego do spożycia.

 

Ile tego jest?

Cytat z raportu:

Tymczasem wyniki kontroli w województwie lubuskim wskazują, że antybiotyki w hodowlach zwierząt stosowane są powszechnie: 70 proc.  wszystkich hodowców zwierząt, objętych monitoringiem wody i pasz stosowało antybiotyki, a w przypadku stad indyków i kurcząt odsetek ten przekraczał 80 proc. hodowców objętych badaniami.

Powtarzające się uzasadnienie procederu

Cytat z raportu:

W każdym zbadanym przypadku stosowanie antybiotyków w hodowlach zwierząt (zarówno trzody chlewnej jak i drobiu) uzasadniano względami leczniczymi  Jednak w ocenie NIK, rzetelne ustalenie faktycznych przyczyn stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt nie było możliwe przede wszystkim z powodu słabości systemu nadzoru, który nie dysponuje rzetelnymi danymi.

Oraz

Skontrolowane instytucje nie dysponowały danymi, na podstawie których można było jednoznacznie stwierdzić prawidłowość, czy też zasadność podawania antybiotyków. Nie było zbiorczych danych dotyczących np. podawania antybiotyków poszczególnym gatunkom zwierząt, na temat rodzajów antybiotyków, dawek, czasu podawania.

Oraz

W wielu wypadkach kontrolerzy muszą więc po prostu opierać się na oświadczeniach hodowców o braku leczenia zwierząt. Skutecznie uniemożliwia to pełne i chronologiczne odtworzenie przebiegu i historii stosowania antybiotyków w danym gospodarstwie oraz uzależnia efekty i ustalenia kontroli od dobrej woli i uczciwości hodowców. Przypadki braku ewidencji leczenia zwierząt w gospodarstwie stwierdzono we wszystkich skontrolowanych Powiatowych Inspektoratach Weterynaryjnych, przy czym w skrajnych przypadkach aż w ponad połowie objętych nadzorem gospodarstw organy Inspekcji fakt nieleczenia zwierząt w okresie ostatnich pięciu lat ustalały wyłącznie w oparciu o oświadczenia hodowcy.  

Brak możliwości efektywnego prowadzenie krzyżowej kontroli stosowania antybiotyków u zwierząt - raport NIK

Brak możliwości efektywnego prowadzenie krzyżowej kontroli stosowania antybiotyków u zwierząt – raport NIK

Jesteśmy w czołówce czy w ogonie pod tym względem?

Cytat z raportu:

Skala stosowania antybiotyków w produkcji zwierzęcej w Polsce nie jest dokładnie znana. Zapewnieniom hodowców o niestosowaniu antybiotyków przeczą oficjalne dane nt. sprzedaży leków weterynaryjnych. Wynika z nich, że tylko w ciągu pięciu lat (2011-2015) w Polsce sprzedaż antybiotyków weterynaryjnych wzrosła o 23 proc., a Polska jest w czołówce państw w Europie pod względem zużycia antybiotyków w hodowlach zwierząt.

 

Jakimi danymi dysponuje władza ?

Cytat z raportu:

Precyzyjnych danych na temat stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt nie ma
Ministerstwo Rolnictwa. Ministerstwo posiada jedynie (przekazane przez hurtownie
farmaceutyczne) dane dotyczące sprzedaży leczniczych produktów weterynaryjnych (w tym
substancji przeciwbakteryjnych, czyli m.in. antybiotyków).

Czy problem narasta czy maleje ?

Cytat z raportu:

Z danych tych wynika, że sprzedaż antybiotyków weterynaryjnych w ostatnich latach stale wzrastała (z poziomu 475 ton w 2011 roku do 582,5 ton w 2015 roku), a ponad 70 proc. sprzedanych w tym okresie antybiotyków weterynaryjnych w Polsce to, podobnie jak w innych krajach UE, antybiotyki starszej generacji (tetracykliny, penicyliny i sulfonamidy).

 

Czy stosowanie ich jest uzasadnione?

Cytat z raportu:

Tymczasem zgodnie z ustaleniami kontroli NIK do przyczyn powszechnego stosowania antybiotyków w produkcji zwierzęcej należy zaliczyć nie tylko względy lecznicze, ale również niezgodne z prawem podawanie antybiotyków w celach pozaleczniczych.

 

Konsekwencje zdrowotne dla populacji?

Cytat z raportu:

Jednym z najbardziej negatywnych następstw nadmiernego i powszechnego
wykorzystywania antybiotyków jest antybiotykoodporność. Oporność na antybiotyki, według
szacunków OECD, może być przyczyną 700.000 zgonów na całym świecie.

 

Źródło: https://www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/nik-o-stosowaniu-antybiotykow-w-nbsp-hodowli-zwierzat-w-nbsp-woj-lubuskim.html

 

A co wiemy z badań ? Jakie skutki dla konsumenta?

O niektórych chorobowych konsekwencjach spożywania mięsa w aspekcie możliwego pasażu do naszego organizmu chorobotwórczych drobnoustrojów pisaliśmy już tutaj. No tak, ale co wspólnego ma dzisiejszy temat antybiotyków z bakteriami powodującymi zakażenia pokarmowe? Ano więcej niż mogłoby się wydawać. Masowe stosowanie antybiotyków w hodowlach, poza wskazaniami ściśle uzasadnionymi, czyli wskazaniami terapeutycznymi, powoduje narastanie zjawiska oporności na antybiotyki. Wielu badaczy i WHO ostrzega przed zbliżającą się epidemiologiczną katastrofą (1).  Po pierwsze dostajemy z mięsem bakterie – to już wiemy. Jeszcze większy problem polega na tym, że dostajemy coraz częściej ich szczepy oporne. To już nie są błahe infekcje żołądkowo-jelitowe – to infekcje niejednokrotnie bardzo groźne dla naszego życia.

Jeszcze jedna ciekawostka – zagrożenie to nie dotyczy jedynie spożywających mięso. Dotyczy również wegan. Jest tak, ponieważ odchody przekarmionych antybiotykami zwierząt mogą być używane do nawożenia upraw roślin. I z tymi właśnie roślinami dostają się do jelit wegan. Skala zagrożenia jest oczywiście mniejsza niż u „mięsożerców”, ale jak widać mamy po prostu do czynienia z istotnym biologicznym skażeniem naszego otoczenia zmutowanymi, opornymi szczepami chorobotwórczymi (2).

Ilość wieloopornych bakterii salmonella w poszczególnych rodzajach mięs zwierząt hodowlanych wh FDA 2013

Ilość wieloopornych bakterii salmonella w poszczególnych rodzajach mięs zwierząt hodowlanych wh FDA 2013

Metycylinooporne szczepy gronkowca złocistego (MRSA) mogą znajdować się w istotnych ilościach w powietrzu w promieniu 300m od farm świń. Są one we wydychanym przez tuczniki powietrzu (3). Taka sama sytuacja została udokumentowana dla hodowli indyków (4). Czy praca na takich farmach jest bezpieczna dla ludzi – z wielu powodów nie. Włoscy oraz holenderscy naukowcy opisali zwiększoną kolonizację tymi szczepami bakterii mieszkańców regionów, gdzie znajdują się farmy prowadzące intensywne hodowle zwierząt (5, 6). W USA oprócz potwierdzenia tych obserwacji, stwierdzono zwiększoną ilość zakażeń skóry i tkanek miękkich spowodowanych tymi bakteriami – a więc nie tylko bezobjawowa kolonizacja, ale klinicznie rozpoznane zakażenia (7).

Antybiotyki bezpośrednio w mięsie ?

Rzadziej niż opisana selekcja bakteryjnych szczepów opornych na wiele antybiotyków ma miejsce bezpośrednie skażenie mięsa antybiotykami podanymi zwierzętom. W badaniu z 1971r wykryto je w :

  • 27% próbek wieprzowiny (10% to penicyliny)
  • 9% próbek wołowiny
  • 21% próbek z owiec
  • 26% próbek kurczaków

Na szczęście systematyczne badania w USA spowodowały poprawę przestrzegania okresów karencji między podaniem leku, a ubojem zwierzęcia i zmniejszeniem się ilości próbek „dodatnich”. Dane z lat kolejnych przedstawione są poniżej. Czerwone strzałki pokazują wartości przekraczające 10%. Niestety nie udało mi się dotrzeć do danych polskich. Na szczęście większość tych resztek leków ulega degradacji podczas obróbki cieplnej mięsa. Gorzej ze spożyciem na surowo, co jednak jest rzadkością. Jednak znane są pojedyncze udokumentowane przypadki zgonów w mechanizmie alergicznym po spożyciu zawierającego penicyliny mięsa (case study 1972r z USA). Ze względu na szacowaną na około 10% populacji nadwrażliwość na penicyliny opisów nie tak dramatycznie przebiegających reakcji alergicznych oraz reakcji nadwrażliwości wiązanych z pozostałościami antybiotyków oraz ich metabolitów w piśmiennictwie nie brakuje. Niektóre antybiotyki jak streptomycyna i neomycyna nie są metabolizowane i potwierdzono ich obecność po spożyciu mięsa w ludzkim stolcu i moczu. Przytoczone dane pochodzą podsumowującej analizy poglądowej z 1980r.

Zawartość antybiotyków i sulfonamidów w próbkach mięsa w USA

Zawartość antybiotyków i sulfonamidów w próbkach mięsa w USA

 

Raporty, ostrzeżenia i wytyczne…

Raport Pew Commision z 2013 roku jasno podkreśla, że praktykowany obecnie sposób intensywnej hodowli zwierząt jest nie możliwy do utrzymania na dłuższą metę ze względu na postępujące skażenie środowiska i zagrożenia dla zdrowia publicznego (8).

Jedną z głównych rekomendacji komisji było zakazanie stosowania u zwierząt antybiotyków ze wskazań innych niż lecznicze.

Szacuje się, że nawet 80% produkowanych w niektórych krajach antybiotyków jest stosowana u zwierząt, a jedynie 20% u ludzi. Wystarczy naprawdę odrobina wyobraźni i niekoniecznie duża wiedza medyczna, aby zdać sobie sprawę ze zbliżającej się katastrofy. Oczywiście wśród lekarzy obserwujemy coraz większe ograniczenia w ordynowaniu antybiotyków w celu ograniczania oporności na nie. W szpitalu mogę „samodzielnie” stosować antybiotyk „pierwszej linii”. Jednak by zastosować inne, muszę uzyskać aprobatę szpitalnego mikrobiologa. Tymczasem w innych miejscach podaje się je „wiadrami” zwierzętom. Większość opornych na nowe generacje cefalosporyn bakterii Salmonella wyizolowano w badaniu z mięsa kurczaków (9). W przypadku nie zmutowanych bakterii infekcje te zwykle nie wymagają w ogóle podawania antybiotyków. Co podasz dziecku, które częściej zapomina o myciu rączek, gdy zostanie zakażone wielooporną superbakterią? Której generacji ma to być cefalosporyna? Co będzie za lat kilka?

Komisja FDA w USA wydała odpowiednie wytyczne dla hodowców zwierząt dotyczące stosowania leków. Problem w tym, że są to nie wiążące/nie obowiązkowe do wprowadzenia wytyczne (nonbinding recomendations) (10). Dlaczego tak jest ? Dlatego, że lobby hodowców panicznie obawia się zmniejszenia zyskowności i konkurencyjności swojego biznesu. Naciskają więc polityków aby przepisy „nie wiązały im rąk” w ich działalności. Czyim kosztem zdrowotnym się to dzieje?

 

Podsumowanie

Stosowanie antybiotyków do promowania/stymulowania szybszego wzrostu hodowanych zwierząt zostało zabronione w Unii Europejskiej już ponad 10 lat temu. Biorąc jednak pod uwagę dane i wnioski z pilotażowej kontroli NIK jednego tylko województwa, odnoszę wrażenie, że organy kontrolne państwa nie mają zielonego pojęcia o skali i rzeczywistych wskazaniach do codziennego stosowania antybiotyków w polskich hodowlach. Oficjalnie mamy ustanowione prawo… a życie toczy się dalej.

Zapraszam do dyskusji i wymiany poglądów !

 

Zwróć się w stronę zdrowia – Turn Fit !

 

Kategoria -
Ogólna
  • Udostępnij

Nie przegap kolejnego wpisu!

Zapisz się na newsletter i otrzymuj moje porady, wskazówki i ciekawostki. Zero spamu, tylko najlepsze treści. Zapraszam!

Polub nas i "Dołacz do Turn-Fit"